Portal poświęcony wymianie myśli o świecie

 

 

 

 

 

Warto przeczytać

Zagrożona wolność Rzeczypospolitej"

Syndrom "złej Kaczki"

Powrót do PRL

Coraz więcej przyjaciół Rosji

Warto posłuchać
> Victory
> Radio Ga Ga - like we could fly
> Rivers of Babylon

Warto zobaczyć

Did you know?

Did you know -Human Capital

Nocna Zmiana

1
| 2 | 3 | 4 | 5 | 6 | 7

Bronek , o co wam chodzi?

14.08.2010

Animowana Historia Polski

Nielegalne kwiaty

10.10.2010


 

 

 

Zapraszam do odwiedzenia Maszkarona - portalu zaprojektowanego z myślą o ciekawej dyskusji o tym co dzieje się wokół nas.

Archiwum: Październik 2010
(Powrót do strony głównej)


Kto i jak nas podzielił
15 października 2010

Dziel i rządź - divide et impera - to, jak podaje Wikipedia, "stara i praktyczna zasada rządzenia polegająca na wzniecaniu wewnętrznych konfliktów na podbitych terenach i występowaniu jako rozjemca zwaśnionych stron."

Łacińskie brzmienie tej starożytnej maksymy bierze swe korzenie w starożytnym Rzymie, gdzie stosowana była przez Rzymian względem podbitych ludów. Rzym nie pozwalał im zawierać umów miedzy sobą, w obawie że zjednoczone mogłyby zagrozić imperium. Podstawą sprawą było więc podzielić podwładnych. Bez skutecznego podzielania ich, okupacja nie była by możliwa. Z tej prostej i praktycznej zasady zdawał sobie sprawę Heinrich Himmler, który w ściśle tajnym memorandum z 1940 roku pt. "Traktowanie obcych rasowo na wschodzie", opisał niemiecką taktykę w Polsce: "Musimy podzielić Polskę na tak wiele różnych grup etnicznych, na wiele części i podzielonych grup jak to jest tylko możliwe".

Odnieść można wrażenie, że zasada dziel i rządź stosowana jest nadal. W ciągu ostatnich sześciu miesięcy prawdopodobnie mieliśmy w Polsce dwie, zakrojone na szeroką skalę próby podzielenia polskiego społeczeństwa. Wydaje się, że pierwsza zaczęła się zaledwie parę dni po tragicznej śmierci prezydenta i innych dostojników państwa polskiego w Smoleńsku. Jako kość niezgody rzucony został pomysł pochowania prezydenta na Wawelu. Zamysł był sprytny: po długiej i skutecznej kampanii przeciwko Lechowi Kaczyńskiemu uważano, że przeciwników jego pochowania na Wawelu będzie wystarczająco dużo, oraz że będą oni wystarczająco głośni.

Plan nie powiódł się. Tylko małe grupki uległy prowokacji i raptem garstka ludzi wyległa na ulice protestować przed krakowska kurią. Tłumy przed pałacem oddające hołd tragicznie zmarłemu prezydentowi były bez porównania większe i donośniejsze. Prawdopodobnie było zbyt wcześnie po tragedii by plan się powiódł. W kulturze polskiej okres żałoby i sama ceremonia pogrzebowa traktowane są z największym szacunkiem. Na tyle dużym, że prowokacje w tym okresie nie wychodzą, ludzie nie dają się wciągać w szarpaniny gdy opłakuje się zmarłych. Pomysłodawca tej próby dzielenia polskiego społeczeństwa najwyraźniej nie był świadomy owej istotnej cechy charakterystycznej dla społeczności mieszkającej nad Wisłą. Być może sam nie darzy wielkim szacunkiem zmarłych i stąd pomyłka w obliczeniach.

Jeżeli rzeczywiście były podejmowane próby dzielenia społeczeństwa to druga próba była już lepiej przemyślana i cel, oraz czas i miejsce akcji, wybrane zostały bardziej właściwie. Były to odpowiednio: krzyż, lokalizacja przed pałacem prezydenckim, i moment zakończenia wyborów prezydenta. Tematy takie jak aborcja, miejsce religii w życiu publicznym zawsze i wszędzie wzbudzają wielkie emocje, wystarczy spojrzeć na podobne dyskusje toczone we innych krajach Unii Europejskiej lub USA. Jeżeli jeszcze do takiej "debaty" wybierze się odpowiednie miejsce jak np. okolice siedziby prezydenta, oraz emocjonalny moment jakim jest wybór nowego prezydenta, sukces jest murowany.

Idealny przepis przyniósł fantastyczny rezultat: społeczeństwo zostało mocno podzielone na zwolenników obozu byłego i obecnego prezydenta. Pierwsi cierpią widząc co dzieje się z Polską, drudzy twierdzą, że nic się z Ojczyzną złego nie dzieje. Wydaje się, że zapominają kto pociąga za sznurki w tym teatrze lalek, którego są wiernymi widzami, a który jest jedynie marnym odbiciem rzeczywistości.

Spektakl trwa, a części podzielonego społeczeństwa, tej zapatrzonej w to fałszywe przedstawienie, umykają najważniejsze dla jego funkcjonowania fakty, jak choćby stan finansów publicznych i bezpieczeństwo energetyczne, że już o takich drobnostkach jak tzw. "reorganizacja" armii czy tez "reforma" służby zdrowia nie wspomnę.

Jest jednak co najmniej jedna rzecz, której nauczyli się widzowie spektaklu kukiełkowego oglądanego nie po raz pierwszy zresztą (a mimo to zawsze z atencją): być podzielonym nie jest dobrze, a ten kto dzieli jest zły. Reżyserzy spektaklu zdają sobie sprawę z tej świadomości społecznej i dlatego z wyprzedzeniem podejmują konkretne wysiłki aby winny dzielenia był przez społeczeństwo zdemaskowany i rzucony na stos. Jasne jest, że dzieli ten kto sieje nienawiść. A kto sieje nienawiść to już zostało widzom spektaklu tak długo i rzetelnie tłumaczone (wbrew faktom oczywiście), że nie mają co do tego wątpliwości. Niestety spektakl ma dość chwytliwy scenariusz i ogląda go większość społeczeństwa co zapewnia zwycięstwo w wyborach parlamentarnych poufnym reżysera.

Tego rodzaju strategia inżynierii społecznej oparta jest na kierowaniu większością społeczną pozbawioną mocnego kręgosłupa ideologicznego ale skoncentrowaną na swojej sytuacji materialnej. Gdy ta ulegnie pogorszeniu, zawiedzeni posiadacze głosów wyborczych oddadzą je temu kto obieca większy kotlet na talerzu. Obecny reżyser zdaje sobie sprawę z tych okoliczności i tym należy tłumaczyć jego decyzje o przegrupowaniu najważniejszych pacynek na kilka mniejszych grup w momencie gdy główny okręt flagowy zaczyna powoli zmierzać ku mieliźnie. Istnieje niebezpieczeństwo, że w końcu na niej utknie na dobre. Może wtedy stracić poparcie widzów oczekujących rejsu pełnego nowych doznań i dobrze zaopatrzonych stołów na terasie restauracyjnym. Jeżeli główny okręt rzeczywiście utknie na mieliźnie (na co wskazują jego finanse), wtedy z pomocą wcześniej przegrupowanych pacynek (jak np. ta wyprodukowana w Biłgoraju) umieszczonych na mniejszych kutrach, reżyser zbuduje nowa pełnowymiarową jednostkę, która zapewni rejs przyciągający potrzebną do rządzenia większość.

Zawsze może się jednak zdarzyć, że będzie więcej chętnych do reżyserowania teatrzyku, i że pomiędzy zainteresowanymi pociąganiem za sznurki dojdzie do sprzeczki. Wtedy spektakl może się mniej podobać widzom i zaczną oni kierować swą uwagę na własne problemy i realny świat w jakim żyją. W skrajnej sytuacji, walczący ze sobą kandydaci do reżyserki mogą porzucić na chwilę pacynki, a pozbawiona kukiełkowego spektaklu widownia będzie miała szansę zająć się budowaniem prawdziwej rzeczywistości na własną rękę jak miało to miejsce miedzy 2005 a 2007 rokiem.

Ujawniono ważne fakty
6 października 2010

O ile śledztwo nad tragedia smoleńską prowadzone jest w sposób jaki może wywoływać oburzenie, a samo śledztwo nie wydaje się postępować w jakimkolwiek kierunku, to jednak dyskusje, towarzyszące temu dochodzeniu, eksponują przed społeczeństwem ważne informacje o sposobie funkcjonowania polskich struktur państwowych. W ostatnich dniach ujawniony został bardzo ważny fakt, zupełnie zignorowany przez media, komentatorów politycznych jak i samych polityków.

Chodzi mi o ujawnienie przez byłego wiceszefa Kancelarii Prezydenta Jacka Sasina okoliczności w jakich polskie władze 10 kwietnia 2010 roku zadecydowały o uznaniu śmierci prezydenta Rzeczypospolitej. Jak stwierdza Jacek Sasin "w kolejnym telefonie do Dudy z Kancelarii Sejmu poinformowano go, że prezydent Rosji Dmitrij Miedwiediew zadzwonił do premiera Donalda Tuska i przekazał informację, że prezydent Lech Kaczyński zginął w katastrofie lotniczej. Dodał, że wówczas zostały uruchomione procedury przejęcia funkcji prezydenta przez ówczesnego marszałka Sejmu Bronisława Komorowskiego."

Z wypowiedzi tej wynika, że polskie władze podjęły najważniejszą decyzję o funkcjonowaniu państwa w oparciu o informacje uzyskane od prezydenta innego kraju, w tym przypadku Rosji. Zamiast polegać na własnych służbach takich jak wojsko, kontrwywiad, względnie Biuro Ochrony Rządu, polskie władze oparły swoją kluczową decyzję na informacjach otrzymanych od prezydenta innego kraju.

Jeżeli rzeczywiście tak było, to jest to sytuacja bez precedensu na skalę światową. Wyobraźmy sobie sytuację, w której Amerykanie, Niemcy lub Anglicy stwierdzają, że głowa ich państwa nie żyje na podstawie... telefonu od głowy innego państwa. Czy można sobie wyobrazić taką sytuację? Raczej nie. Wygląda jednak na to, że chyba miała ona miejsce w naszym kraju. Jest to wiadomość tragiczna. Obnaża ona bowiem brak lub też zaniechanie podstawowych procedur w funkcjonowaniu suwerennego państwa.

Ujawnienie okoliczności w jakich podjęto decyzję kluczową dla funkcjonowania państwa najwyraźniej nie zbulwersowało ani dziennikarzy, ani elit, ani nawet opozycji. Brak reakcji jest dla mnie tragicznym wyrazem tego jak zupełnie brak jest w polskim społeczeństwie podstawowych odruchów obronnych, a wśród elit i polityków brak zrozumienia racji stanu i priorytetów na jakich oparte powinno być funkcjonowanie suwerennego państwa.

Drogi Sąsiedzie
4 pażdziernika 2010

Ukazało się dziś kilka ważnych artykułów poświeconych naszemu największemu sąsiadowi. O sukcesach Rosjan na Łotwie pisze Jerzy Haszczyński. Co ciekawe jego artykuł ze strony głównej Rzeczpospolitej został bardzo szybko przeniesiony do archiwum. Niepoprawni zamieszczają dziś na swojej głównej stronie dwa blogi. Jeden to analiza obecnej sytuacji w Polsce skupiająca się na sylwetce pewnego polityka z Lubelskiego w kontekście wydarzeń w Rosji. Drugi to ciekawe spostrzeżenia wyjaśniające dziwne okoliczności pobytu w Polsce czeczeńskiego polityka Zakajewa. Teksty te są źródłem ważnych informacji i pomagają zrozumieć kontekst wydarzeń w Kraju - zachęcam do lektury!

 

 

 

Druga Wojna Domowa

 

Archiwum

> Wrzesień 2010
>
Sierpień 2010

Linki

> Niezalezna
> Niepoprawni
>
Salon 24
> Interia
> Rzeczpospolita

>
Wikipedia
>
Fox News
> Polskie Tradycje
> Prezydent RP
> Rzad RP
> Sejm RP

 


 

 

Komentarz:
 

Zapraszam do udziału w dyskusji
poprzez wysyłanie swoich komentarzy za pomocą powyższego formularza lub przez email na adres maszkaron@maszkaron.com.
Komentrze, odnośniki do artykułów i stron intenetowych mogą zostać zamieszczone na stronie Maszkarona. Treści obraźliwe, wulgarne lub agresywne nie mają szans na publikację.


   
 
copyright ©Maszkaron 2010